fbpx

Bartłomiej Achler

adwokat

Jestem prawnikiem branży medycznej. Zabezpieczam prawne interesy podmiotów leczniczych i przedstawicieli zawodów medycznych.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Jeżeli przeczytałeś ten wpis, to wiesz, że rejestracja podmiotu leczniczego w Rejestrze Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą jest tylko jednym z etapów zakładania własnej placówki medycznej. Jest to jednak etap, na którym może spotkać Cię wiele – niespodzianek, które nie tylko skomplikują Ci życie i utrudnią rozpoczęcie działalności, a także mogą Cię narazić na niepotrzebne koszty.

Z tego wpisu dowiesz się, jakich błędów (czasem nieoczywistych)  unikać na etapie rejestracji podmiotu leczniczego w RPWDL.

🎧 Jeżeli wolisz posłuchać podcastu na ten temat, zapraszam 🙂

Błąd pierwszy – niedoszacowanie czasu na rejestrację

Często zdarza się, że trafiają do mnie Klienci tuż przed planowanym rozpoczęciem działalności. Zadbali o wszystko – o lokal, o personel, o sprzęt… Tylko nie o rejestrację w RPWDL, która jest kluczowym (choć bynajmniej nie jedynym) warunkiem legalnego rozpoczęcia działalności leczniczej.

I owszem, część urzędów wojewódzkich działa niezwykle sprawnie. Bywa, że proces rejestracji trwa zaledwie kilka dni. Nie zapominaj jednak, że nie jest to regułą. Jest duże ryzyko, że rejestracja Twojej placówki potrwa dłużej, niż zakładałeś.

Rejestracja podmiotu leczniczego powinna zakończyć się w terminie 30 dni od złożenia wniosku. I choć zazwyczaj trwa to krócej, warto dać sobie nieco więcej czasu i złożyć wniosek z odpowiednim wyprzedzeniem. Zalecam co najmniej 30 dni przed planowanym, rozpoczęciem działalności.

Błąd drugi – nieprawidłowe PKD

Powszechną praktyką jest wpisywanie w firmowych dokumentach rejestrowych kodów PKD „na zapas”. Co więcej, czasami Klienci robią to „na wyczucie”, na przykład:

Planujesz sprzedawać suplementy diety i wpisujesz PKD: PKD 47.73.Z – Sprzedaż detaliczna wyrobów farmaceutycznych prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach. Tymczasem prawidłowy kod PKD to 47.29.Z – Sprzedaż detaliczna pozostałej żywności prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach.

Drobiazg? Niekoniecznie. Taki błąd może sprawić, że rejestracja Twojego podmiotu leczniczego się skomplikuje. Pamiętaj, że wykonując działalność leczniczą nie możesz prowadzić:

  • hurtowni farmaceutycznej,
  • hurtowni farmaceutycznej produktów leczniczych weterynaryjnych,
  • apteki ogólnodostępnej ani punktu aptecznego,

W omawianym przykładzie narażasz się na zwrot wniosku i konieczność zmiany przedmiotu działalności w dokumentach firmowych. Może być to problem zwłaszcza w przypadku podmiotów wpisanych do KRS – zmiana PKD może w takim przypadku potrwać dłużej.

Błąd trzeci – „klinika” w nazwie podmiotu leczniczego lub zakładu leczniczego

Słowa „klinika” i „kliniczny” w nazwie podmiotu leczniczego są – z pewnymi wyjątkami – niedozwolone. „Clinic” również jest na cenzurowanym. Więcej na ten temat przeczytasz >>> tutaj.

Błąd czwarty – niedozwolone lub błędne treści na stronie internetowej

Możesz zapytać – Co wspólnego ma strona internetowa z rejestracją podmiotu leczniczego? Otóż ma. Jeżeli posiadasz stronę www, jej adres podlega wpisowi do RPWDL.

Zdarza się, że urzędnik rozpatrujący Twój wniosek o rejestrację podmiotu leczniczego, zajrzy na stronę internetową placówki. MOże się to zdarzyć zwłaszcza, jeżeli urzędnik ma wątpliwości co do treści wniosku. Na Twojej stronie internetowej może znaleźć na przykład:

  • treści stanowiące niedozwoloną reklamę;
  • informacje o zakresie usług niezgodne ze złożonym wnioskiem
  • brak informacji o specjalistach lub informacje niezgodne z wnioskiem

W takim przypadku ryzykujesz zwrotem wniosku i koniecznością korekty treści na stronie internetowej placówki.

Błąd piąty – brak opłaty lub opłata w niewłaściwej wysokości

Rejestracja podmiotu leczniczego w RPWDL wiąże się z koniecznością wniesienia opłaty na rachunek właściwego urzędu wojewódzkiego. Jej wysokość zmienia się co rok. Na chwilę obecną (marzec 2022 r.) jest to 589 złotych.

Dowód uiszczenia opłaty musisz dołączyć do wniosku o wpis.

Jeżeli działasz na podstawie pełnomocnictwa (lub sam go udzielasz), dodatkowo musisz opłacić 17 złotych tytułem opłaty skarbowej. Zarówno pełnomocnictwo, jak i dowód wniesienia opłaty skarbowej musisz dołączyć do wniosku.

Błąd szósty – podpis niezgodny z reprezentacją

Jeżeli Twój podmiot działa w formie spółki, zwróć uwagę na to, jakie zasady reprezentacji obowiązują w Twojej spółce. Zdarza się, że, przykładowo, umowa spółki przewiduje reprezentację dwuosobową, a wniosek o wpis do RPWDL podpisuje tylko jeden członek zarządu.

Zanim zatem złożysz wniosek o rejestrację podmiotu leczniczego, sprawdź, jakie zasady reprezentacji ustaliłeś w swojej umowie spółki.

Błąd siódmy – nieprawidłowe kody resortowe

RPWDL opiera się na systemie resortowych kodów identyfikacyjnych. Nie wdając się w szczegóły, kody te określają m.in.:

  • formę prawną podmiotu leczniczego
  • jednostki organizacyjne podmiotu leczniczego
  • rodzaj działalności leczniczej
  • specjalności komórek organizacyjnych
  • funkcje ochrony zdrowia
  • dziedziny medycyny, pielęgniarstwa albo dziedziny mające zastosowanie w ochronie zdrowia, w których są udzielane świadczenia zdrowotne

Rejestracja podmiotu leczniczego w dużym stopniu opiera się właśnie na prawidłowym zastosowaniu resortowych kodów identyfikacyjnych. Błędnie wybrane kody resortowe to najczęstsze przyczyny zwrotów wniosków o rejestrację.

Nie zaszkodzi więc przed złożeniem wniosku zapoznać się z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 17 maja 2012 r. w sprawie systemu resortowych kodów identyfikacyjnych oraz szczegółowego sposobu ich nadawania.

Powodzenia 😊

A jeżeli nie chcesz sam zajmować się procedurą rejestrową, zawsze możesz skorzystać z pomocy pełnomocnika.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@prawodlazdrowia.pl

Specjalizując się w określonej dziedzinie, jak, dajmy na to, prawo medyczne, łatwo jest złapać się na tym,  że to, co uważasz za oczywiste i powszechnie znane, wcale takie nie jest. Jedną z takich rzeczy jest kwestia dopuszczalności użycia słowa „klinika” w nazwie podmiotu leczniczego.

Temat ten wraca do mnie co jakiś czas. Ostatnio zgłosiła się do mnie dwójka Klientów, którzy postanowili zarejestrować swoje podmioty lecznicze. Dotychczas każdy z nich działał w ramach indywidualnej praktyki zawodowej. Wraz z rozwojem biznesu, przyszedł czas na przekształcenie praktyki zawodowej w podmiot leczniczy.

I tutaj zaczęły się schody… Okazało się bowiem, że rozpatrując wnioski o wpis do RPWDL wojewodowie (sprawy działy się w rożnych województwach) uznali nazwy placówek medycznych za niezgodne z prawem. Znajdowały się w nich bowiem określenia „klinika” oraz „clinic”.

„Klinika” w nazwie podmiotu leczniczego?

Chęć wykorzystania słów „klinika” lub „clinic” w nazwie placówki medycznej jest dość powszechna. W zasadzie trudno się dziwić. „Klinika” brzmi ładnie, profesjonalnie, sugeruje wysoką jakość usług. Wiadomo – każde dziecko wie, że lepiej iść do kliniki, niż do przychodni, poradni, czy centrum medycznego 😉

Z tego samego założenia wyszli obaj wspomniani Klienci.

Pierwszy z nich miał już wyrobioną markę w swojej okolicy. Uznał więc, że będzie kontynuował prowadzenie działalności pod tą samą nazwą. Problem w tym, że w nazwie tej użyte było słowo „klinika”. I to stało się przyczyną zwrotu wniosku o wpis do Rejestru Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą.

Zwracając wniosek wojewoda powołał się na treść art. 89 ust. 6 ustawy o działalności leczniczej. I co najważniejsze – wojewoda miał rację.

Zakaz używania słów „klinika” oraz „kliniczny”

Co wynika z art. 89 ust. 6 ustawy o działalności leczniczej? W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że przepis ten zastrzega możliwość użycia słowa „klinika” lub „kliniczny” w nazwie podmiotu leczniczego  wyłącznie dla tych podmiotów leczniczych, które:

  • są utworzone lub prowadzone przez uczelnię medyczną;
  • zawarły z uczelnią medyczną umowę o udostępnienie swoich jednostek organizacyjnych na potrzeby kształcenia zawodów medycznych.

Jeżeli nie spełniasz żadnego z tych warunków, nie możesz używać słowa „klinika” w nazwie podmiotu leczniczego. Jedyną opcją w takiej sytuacji pozostaje zmiana nazwy Twojej placówki.

Czy „clinic” to „klinika”?

Drugi z Klientów zmierzył się z podobnym problemem. Również otrzymał zwrot wniosku na podstawie art. 89 ust. 6 ustawy. Tyle tylko, że on nie wykorzystał w nazwie swojego podmiotu leczniczego słowa „klinika” lecz „clinic”. Czy to rzeczywiście to samo?

Fonetycznie oba zwroty są rzeczywiście bardzo zbliżone. Jednak zapożyczone z języka angielskiego słowo „clinic” ma zupełnie inne znaczenie niż „klinika” w rozumieniu art. 89 ustawy o działalności leczniczej. Zwrot „clinic” jest w gruncie rzeczy synonimem pojęcia placówki medycznej, czy  też raczej zakładu leczniczego, w którym udzielane są świadczenia zdrowotne.

Moim zdaniem użycie słowa „clinic” w nazwie podmiotu leczniczego jest więc dozwolone. Zakazów i ograniczeń nie można interpretować rozszerzająco.

„Klinika” i „clinic” w praktyce urzędów wojewódzkich

W ostatnim czasie urzędy wojewódzkie kwestionują używanie przez podmioty lecznicze zarówno słowa „klinika” jak i „clinic”.

Pół biedy, jeżeli nazwa wykorzystująca te zwroty pojawiła się jedynie w Twojej głowie i dokumentach rejestrowych. Gorzej, jeżeli poniosłeś już np. wydatki na identyfikację wizualną, stworzenie loga, zakup domeny i stworzenie strony internetowej, produkcję szyldów, banerów, materiałów marketingowych itp.

Wówczas musisz się zastanowić, czy odpuścić i zmienić nazwę, czy jednak powalczyć?

O ile w przypadku „kliniki” sprawa jest w zasadzie nie do wygrania (chyba, że uda Ci się zawrzeć stosowną umowę z uczelnią medyczną), o tyle „clinic” może uda Ci się obronić. Oczywiście przy odrobinie uporu i dobrym wsparciu prawnym.

Happy end?

I tak też stało się w przypadku obu Klientów, których historie skłoniły mnie do napisania tego wpisu. Koniec końców bowiem każdy z nich zarejestrował swój podmiot leczniczy ze wsparciem naszej kancelarii.

Jeden z nich musiał co prawda pójść na kompromis i zmienić „klinikę” na „clinic” ale – jak mawiał klasyk: było to poświęcenie, na które był gotów…

A jeżeli nie chcesz ryzykować, zastanów się nad inną nazwą dla swojej placówki. Tylko zrób to z odpowiednim wyprzedzeniem, a nie po otrzymaniu zwrotu wniosku o wpis w RPWDL 😉

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@prawodlazdrowia.pl

forma prawna podmiotu leczniczegoOstatnie miesiące w kancelarii ACHLER upływają pod hasłem „Zakładamy podmiot leczniczy”.

Jednym z najczęściej powtarzających się pytań od naszych Klientów, jest to, jaką formę działalności wybrać dla swojej placówki. Z tego wpisu wiesz, że podmiot leczniczy możesz założyć w jednej z kilku form prawnych.

Zastanówmy się więc, czy forma prawna podmiotu leczniczego rzeczywiście ma znaczenie?

Podmiot leczniczy jako jednoosobowa działalność gospodarcza

Jednoosobowa działalność gospodarcza (JDG) jest często pierwszym wyborem dla osób zastanawiających się nad formą prawną dla swojego podmiotu leczniczego. W zasadzie trudno się dziwić. Jest to forma najprostsza, najłatwiejsza w rejestracji, najtańsza… I często rzeczywiście nie ma większego sensu tworzyć bardziej skomplikowanych struktur.

Przede wszystkim – zarejestrujesz ją szybko i praktycznie bez żadnych kosztów. Oczywiście możesz zrobić to online TUTAJ. Co ważne – zwłaszcza na początku działalności – nie musisz wnosić żadnego kapitału.

Ponieważ „firma to Ty”, możesz wybrać dogodną dla siebie formę opodatkowania i korzystać z uproszczonej księgowości. Więcej na ten temat dowiesz się z tego odcinka podcastu z Moniką Zalewą z Tax Medica, w którym rozmawialiśmy o księgowości i podatkach w działalności leczniczej.

A tutaj możesz posłuchać odcinka nr 17 – o możliwych formach prawnych dla podmiotu leczniczego:

Wady podmiotu leczniczego w formie jednoosobowej działalności gospodarczej

Oczywiście jednoosobowa działalność gospodarcza ma również swoje minusy. Jeżeli zdecydujesz się na zarejestrowanie podmiotu leczniczego w tej formie, to musisz liczyć się z tym, że za wszelkie zobowiązania podmiotu leczniczego będziesz odpowiadać własnym majątkiem.

I jeśli myślisz, że w Twoim przypadku nie ma to znaczenia bo przecież „masz wykupione OC”, to muszę Cię zmartwić. Polisa OC nie zawsze Cię ochroni. Czasem suma ubezpieczenia jest po prostu zbyt niska. Bywa też, że ubezpieczenie nie obejmuje wszystkich roszczeń.

Wobec wciąż rosnącej liczby pozwów o błędy medyczne, o naruszenia praw pacjenta, czy pojawiających się już skarg związanych z RODO, ryzyko finansowe związane z Twój a działalnością, nie jest tak małe, jak być może sądzisz.

Jest jeszcze jeden ponury aspekt tej formy działalności. Jakkolwiek złowieszczo by to nie zabrzmiało – jeżeli nie zadbałeś o sukcesję, Twój biznes umrze razem z Tobą. To smutna. ale w sumie logiczna konsekwencja założenia, że „firma to Ty”.

Gdy jeszcze dodasz do tego konieczność spłacania ewentualnych długów z majątku osobistego okazuje się, że jednoosobowa działalność gospodarcza jako forma prawna dla podmiotu leczniczego, nie musi być wcale aż tak atrakcyjną opcją.

A może spółka cywilna?

Cóż…

Prawdę mówiąc nie znam prawnika, który z pełnym przekonaniem polecałby tę formę prowadzenia działalności. Ma ona w gruncie rzeczy te same zalety, co działalność jednoosobowa i wszystkie jej wady. Plus kilka własnych.

Spółka cywilna nie jest „typową” spółką  – taką na przykład, jak spółka jawna, czy spółka  z o.o. Spółka cywilna jest tylko umową i niczym więcej. Nie jest odrębnym bytem prawnym. Co za tym idzie, stroną każdej umowy nie jest spółka, lecz bezpośrednio jej wspólnicy. Za wszelkie zobowiązania odpowiadają wspólnicy, przy czym ich odpowiedzialność jest solidarna.

W przeciwieństwie do pozostałych rodzajów spółek, spółka cywilna nie została uregulowana w Kodeksie spółek handlowych, lecz w Kodeksie cywilnym. Ten zaś jest dość lakoniczny i jeżeli nie zadbasz o treść umowy spółki przy jej zawieraniu, mogą Cię czekać niemiłe niespodzianki związane np. z dokonywaniem czynności prawnych w imieniu spółki, czy z podziałem zysków…

Spółka cywilna, podobnie zresztą jak jednoosobowa działalność gospodarcza, nie jest dobrym wyborem dla lekarzy, którzy chcą utworzyć podmiot leczniczy mający udzielać świadczeń w ramach kontraktu z NFZ. Szerzej na ten temat pisałem TUTAJ.

Założenie podmiotu leczniczego w formie spółki jawnej

Jeżeli zamierzasz prowadzić swój biznes ze wspólnikami, zdecydowanie lepszym rozwiązaniem od spółki cywilnej jest spółka jawna. W przeciwieństwie do spółki cywilnej, spółka jawna jest odrębnym od wspólników podmiotem prawnym. Oznacza to, że może we własnym imieniu nabywać prawa i zaciągać zobowiązania.

Spółka jawna odpowiada swoim majątkiem za długi. Odpowiedzialność wspólników wchodzi w grę dopiero, gdy majątek spółki nie wystarczy na zaspokojenie zobowiązań. Jest to więc na pewno opcja bezpieczniejsza dla Ciebie, niż spółka cywilna.

Samo założenie spółki jawnej jest proste i tanie. Nie musisz iść do notariusza, a jeżeli wystarczą Ci standardowe postanowienia w umowie spółki, możesz ją zarejestrować za pomocą systemu s24. Jeżeli wolałbyś dostosować ją do swoich konkretnych potrzeb – masz również spore pole manewru. Przepisy dają Ci dość sporą swobodę w tym zakresie.

Najprostsza ze spółek handlowych

Pomimo, że jest to spółka prawa handlowego, jej prowadzenie jest mało skomplikowane. Spółka jawna nie wymaga pełnej księgowości, nie musisz składać corocznych sprawozdań finansowych do KRS. Brak jest również jakichś szczególnie uciążliwych formalizmów, zwłaszcza jeżeli zadbasz o dobrą umowę spółki przy jej tworzeniu.

Będąc wspólnikiem spółki jawnej niestety musisz odprowadzać składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Jeżeli masz zarejestrowaną swoją praktykę zawodową (jako indywidualną działalność gospodarczą), to założywszy dodatkowo spółkę jawną będziesz musiał odprowadzać extra składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Jeżeli jednak zastanawiasz się nad tym, jaka forma prawna dla Twojego podmiotu leczniczego będzie odpowiednia, na pewno powinieneś rozważyć ten typ spółki dla swojej placówki.

Spółka partnerska dla podmiotu leczniczego

Dobrym pomysłem może być też spółka partnerska. Stosuje się do niej w zasadzie te same zasady, jak do spółki jawnej. Podstawowa różnica polega na tym, że może być ona zawiązana wyłącznie w celu wykonywania wolnego zawodu. Co za tym idzie, krąg osób mogących być wspólnikami (partnerami) w spółce partnerskiej jest ograniczony.

Partnerami w spółce mogą być osoby uprawnione do wykonywania następujących zawodów: adwokata, aptekarza, architekta, inżyniera budownictwa, biegłego rewidenta, brokera ubezpieczeniowego, doradcy podatkowego, maklera papierów wartościowych, doradcy inwestycyjnego, księgowego, lekarza, lekarza dentysty, lekarza weterynarii, notariusza, pielęgniarki, położnej, fizjoterapeuty, radcy prawnego, rzecznika patentowego, rzeczoznawcy majątkowego i tłumacza przysięgłego.

Jeżeli nie masz prawa do wykonywania któregoś z tych zawodów, lub nie ma go Twój przyszły wspólnik – nie możecie założyć spółki partnerskiej.

Ograniczenie odpowiedzialności w spółce partnerskiej

Spółka partnerska ma jedną dość istotną zaletę. Mianowicie, jako partner nie ponosisz odpowiedzialności za zobowiązania:

  • powstałe w związku z wykonywaniem przez pozostałych partnerów;
  • będące następstwem działań lub zaniechań personelu podlegającego kierownictwu innego partnera.

Nie muszę Ci zapewne tłumaczyć, jak istotne może się to okazać w kontekście np. sporów z pacjentami.

Podmiot leczniczy jako spółka z o.o.?

Być może to subiektywne odczucie wynikające tylko ze zwiększonej liczby zapytań kierowanych do mnie i do mojej kancelarii, ale odnoszę wrażenie, że ta forma działalności zyskuje coraz większą popularność. I to chyba jeden z pierwszych pozytywnych skutków tzw. „polskiego ładu”. Uważam bowiem tę formę prawną za jedną z najlepszych do prowadzenia biznesu.

Podmiot leczniczy w formie spółki z o.o., czyli spółki z ograniczoną odpowiedzialnością to naprawdę niezły pomysł. Owszem, jej założenie wymaga nieco zachodu, ale przy pomocy systemu s24 lub ogarniętego prawnika, przejdziesz przez ten proces w miarę bezboleśnie.

Wysokość minimalnego kapitału zakładowego (5 tys. złotych) również oznacza, że próg wejścia w tę formę działalności znajduje się na naprawdę niskim poziomie.

Wady spółki z o.o. …

Wśród wad prowadzenia spółki z o.o. wymienia się często nadmierne sformalizowanie, „podwójne” opodatkowanie zysku, czy wysokie koszty. Sporo w tym przesady. Owszem, od pewnych formalizmów nie uciekniesz, ale są to często powtarzalne i łatwe do ogarnięcia czynności. Podobnie rzecz się ma z kosztami – nie są znacząco wyższe od pozostałych form działalności.

Musisz oczywiście prowadzić pełną księgowość, co generuje nieco wyższe koszty bieżące, ale umówmy się – nie są to kwoty aż tak wysokie, by decydowały o Twoim sukcesie biznesowym. Sposobów zaś na uniknięcie tzw. „podwójnego opodatkowania zysku” w spółce z o.o. jest już tyle, że problem ten ma już wymiar głównie teoretyczny ?

… oraz jej zalety

Najważniejszą zaletą prowadzenia podmiotu leczniczego w formie spółki z o.o. jest ograniczenie odpowiedzialności wspólników wyłącznie do wartości wniesionego wkładu. Za zobowiązania spółki nie odpowiadasz więc prywatnym majątkiem. Ryzyko odpowiedzialności ponoszą co prawda członkowie zarządu, ale droga do egzekucji należności z ich prywatnego mienia jest długa i kręta…

Spółka z o.o. pozwala też na elastyczne ukształtowanie struktury udziałowej i stosunkowo łatwe modyfikacje w przypadku np. zmian w składzie wspólników, czy pozyskania inwestora.  Jest to forma dobra zarówno dla małych biznesów, jak i dla przedsięwzięć na większą skalę. Jeżeli planujesz rozwijać swój biznes na pewno powinieneś rozważyć tę formę działalności.

Jaka forma prawna dla Twojej placówki medycznej?

Wybór formy prawnej podmiotu leczniczego nie jest prosty. Każda z nich ma swoje wady i zalety. Pamiętaj więc, żeby wybór formy prawnej dla swojego biznesu zawsze dostosować do swojej indywidualnej i konkretnej sytuacji oraz do swoich planów biznesowych.

 A jeżeli nadal nie możesz się zdecydować, wiesz gdzie mnie znaleźć. Pomogę Ci podjąć decyzję.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@prawodlazdrowia.pl

Jakiś czas temu zgłosił się do mnie lekarz zamierzający otworzyć niewielki podmiot leczniczy. Pierwotne założenie było proste –zrobić to szybko, tanio i bez nadmiernych komplikacji. Jednoosobowa działalność gospodarcza wydawała się do tego idealnym rozwiązaniem.

Już wkrótce stało się jednak jasne, że będziemy musieli zmienić formę prawną placówki. Okazało się, że Klient pracował w szpitalu publicznym, a podmiot leczniczy, których mieliśmy utworzyć, miał również starać się o zawarcie umowy z NFZ.

Musieliśmy więc wziąć pod uwagę tzw. zakaz podwójnego kontraktowania i związane z nim ograniczenia.

Ograniczenia dla pracujących „na NFZ”

Załóżmy, że pracujesz w szpitalu lub przychodni mających kontrakt z NFZ. Świadczenia, których tam udzielasz są finansowane ze środków publicznych w ramach kontraktu zawartego z NFZ przez tenże szpital lub przychodnię.

Jeżeli równocześnie planujesz utworzenie podmiotu leczniczego, w ramach którego również będziesz udzielać świadczeń „na fundusz”, to musisz wiedzieć, że

Nie można zawrzeć umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej z lekarzem, pielęgniarką, położną, inną osobą wykonującą zawód medyczny lub psychologiem, jeżeli udzielają oni świadczeń opieki zdrowotnej u świadczeniodawcy, który zawarł umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej z Funduszem

Zakaz podwójnego kontraktowania polega właśnie na tym.  Nie możesz zawrzeć kontraktu z funduszem, jeżeli już udzielasz świadczeń w ramach kontraktu zawartego przez inną placówkę.

Ty, czy Twoja spółka?

Czy to oznacza,  że nie możesz utworzyć własnego podmiotu leczniczego i udzielać świadczeń finansowanych przez NFZ? Oczywiście nie. Będziesz mieć jednak ograniczone pole manewru jeżeli chodzi o wybór formy prawnej dla takiego podmiotu.

Ponieważ przepisy zakazują zawarcia przez NFZ umowy z osobą udzielającą już świadczeń w ramach kontraktu z funduszem, jednoosobowa działalność gospodarcza jako forma prawna dla podmiotu leczniczego, odpada.

Podobnie spółka cywilna. Ponieważ nie jest ona odrębnym podmiotem, a zwykłą umową, ewentualny kontrakt fundusz również zawarłby z Tobą (i Twoim wspólnikiem). Jak już ustaliliśmy, byłoby to niedopuszczalne, jeżeli już pracujesz w innej placówce leczącej „na NFZ”.

Zakaz podwójnego kontraktowania a spółka jawna lub partnerska

Zarówno spółka jawna, jak i partnerska, są odrębnymi bytami prawnymi. Mogą we własnym imieniu nabywać prawa i zaciągać zobowiązania. Pomimo, że nie posiadają osobowości prawnej, to stanowią niezależne od wspólników podmioty.

Ewentualna umowa z NFZ nie byłaby więc zawierana z lekarzem (lub inną osobą wykonującą zawód medyczny), lecz ze spółką. Tym samym zakaz podwójnego kontraktowania nie zostałby naruszony. Takie jest moje zdanie.

Część prawników przyjmuje jednak, że spółki jawne i partnerskie jako tzw. spółki osobowe, również mogą być objęte zakazem podwójnego kontraktowania. Stąd też najbezpieczniejszą opcją wydaje się…

…podmiot leczniczy w formie spółki z o.o.

w tym przypadku nie ma kontrowersji. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością jest spółką prawa handlowego. Jest tzw. spółką kapitałową i posiada osobowość  prawną. Wśród prawników nie ma sporu co do tego, że spółka z o.o. nie jest objęta zakazem podwójnego kontraktowania.

Podmiot leczniczy utworzony w tej właśnie formie, może kontraktować świadczenia z NFZ nawet wówczas, gdy jej wspólnik (wspólnicy) pracują w innych placówkach posiadających już kontrakt z funduszem.

Jak widzisz, sam zakaz podwójnego kontraktowania nie uniemożliwia Ci utworzenia placówki medycznej leczącej „na Fundusz”. Musisz tylko dobrze przemyśleć wybór formy prawnej. I oczywiście udzielić swojemu prawnikowi rzetelnych informacji o swojej sytuacji zawodowej i planach biznesowych. Tylko wtedy możesz liczyć na rzetelną pomoc prawną 🙂

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@prawodlazdrowia.pl

OC dla podmiotu leczniczegoO tym, że rozpoczęcie wykonywania działalności leczniczej wymaga spełnienia licznych wymogów formalnoprawnych, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednym z nich jest posiadanie ważnego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej.

Wykupienie polisy OC dla podmiotu leczniczego nie jest jednak tylko przykrym prawnym obowiązkiem. Ma zapewniać Ci spokojny sen i bezpieczeństwo (głównie finansowe) na wypadek, gdyby coś poszło nie tak.

Jest to też jeden z podstawowych dokumentów, które sprawdzi organ rejestrowy w trakcie kontroli.

Dlatego nie podchodź do tematu ubezpieczenia OC bezrefleksyjnie. Musisz zawsze sprawdzić, co naprawdę obejmuje polisa OC Twojego podmiotu leczniczego i zastanowić się, czy ochrona, jaką Ci daje, jest wystarczająca.

Co obejmuje ubezpieczenie OC dla podmiotu leczniczego?

W tym artykule zwracałem uwagę, że polisa OC podmiotu leczniczego obejmuje szkody będące następstwem udzielania świadczeń zdrowotnych albo niezgodnego z prawem zaniechania udzielania świadczeń zdrowotnych.

Mówiąc bardziej konkretnie, ubezpieczenie obejmuje szkody:

  • zarówno majątkowe, jak i niemajątkowe;
  • wyrządzone przez Twój podmiot leczniczy (lub Twój personel);
  • będące następstwem udzielania świadczeń zdrowotnych w Twojej placówce lub ich bezprawnego nieudzielenia;
  • powstałe w okresie ważności polisy OC.

Jakie świadczenia obejmuje polisa OC?

Wykupując ubezpieczenie OC dla podmiotu leczniczego, musisz zadbać, by odpowiadało ono rodzajowi oraz zakresowi świadczeń, których udziela Twoja placówka.

Pamiętaj również, że obowiązkowe OC dotyczy „świadczeń zdrowotnych”.

Świadczenia zdrowotne – działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia oraz inne działania medyczne wynikające z procesu leczenia lub przepisów odrębnych regulujących zasady ich wykonywania.

Upewnij się, że ubezpieczenie OC Twojego podmiotu leczniczego będzie obejmować pełen zakres świadczeń udzielanych w placówce.  Jest to szczególnie istotne w przypadku świadczeń pozostających na pograniczu świadczeń zdrowotnych i tych, które świadczeniami zdrowotnymi nie są (np. usługi kosmetyczne, czy paramedyczne).

Gdy pacjent wystąpi z roszczeniem przeciwko Twojej placówce, nie chcesz przecież otrzymać takiej odpowiedzi:

„opisany zabieg z dnia (…) nie stanowi świadczenia zdrowotnego w rozumieniu ustawy. Tym samym, zgłoszone zdarzenie nie jest objęte zakresem umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z dnia (…).”

W sprawie, z której pochodzi ten cytat, pacjent „odpuścił” ubezpieczycielowi i swoich roszczeń dochodzi wyłącznie od placówki medycznej, która nie zadbała o pełne ubezpieczenie swojej działalności.

Pomyśl zatem, czy nie powinieneś przypadkiem rozszerzyć ubezpieczenia, żeby zyskać pełną ochronę.

Jaka suma gwarancyjna w polisie OC dla podmiotu leczniczego?

Zacznijmy od podstaw:

Suma gwarancyjna – kwota określająca górną granicę odpowiedzialności ubezpieczyciela.

Jeżeli np. sąd wyceni roszczenia pacjenta powyżej sumy gwarancyjnej z Twojej polisy, różnicę będziesz musiał pokryć z własnej kieszeni.

Warto więc zastanowić się, czy minimalna suma gwarancyjna będzie dla Ciebie wystarczająca. To oczywiście zawsze zależy od rodzaju i zakresu prowadzonej działalności. Nie wszystkie przecież specjalizacje są w równym stopniu narażone na ryzyko np. błędu medycznego i odpowiedzialności cywilnoprawnej. Sam zapewne wiesz najlepiej, czy Twoja działalność należy do grupy wyższego, czy niższego ryzyka.

Minimalna suma gwarancyjna dla podmiotu leczniczego udzielającego świadczeń ambulatoryjnych oraz innych niż szpitalne wynosi 75.000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia i 350.000 euro na wszystkie zdarzenia. W większości przypadków polisa OC na tę właśnie kwotę minimalną jest wystarczająca.

Pamiętaj jednak, że każda wypłata z polisy zmniejsza sumę gwarancyjną. Jeżeli więc prowadzisz działalność na większą skalę lub udzielasz świadczeń obarczonych większym ryzykiem roszczeń pacjentów, powinieneś rozważyć zwiększenie sumy gwarancyjnej.

W przeciwnym razie może się okazać, że minimalna suma gwarancyjna nie wystarczy na pokrycie roszczeń.

O czym jeszcze pamiętać?

Przede wszystkim – czytaj uważnie OWU, czyli Ogólne Warunki Ubezpieczenia, a zwłaszcza te fragmenty, które mówią o wyłączeniu odpowiedzialności ubezpieczyciela oraz Twoich obowiązkach.

Możesz znaleźć tam, przykładowo:

  • obowiązek zgłoszenia zdarzenia do ubezpieczyciela w określonym terminie;
  • wyłączenie odpowiedzialności za szkody wyrządzone z winy umyślnej;
  • obowiązek podejmowania działań w celu zminimalizowania szkody;
  • wyłączenie odpowiedzialności za czynności personelu, który nie posiada uprawnień do wykonywania określonych czynności (np. prawa wykonywania zawodu)

itp.

Obowiązek wykpienia ubezpieczenia OC dla podmiotu leczniczego nie jest więc jedynie rutynowym formalizmem. Przyjrzyj się swojej polisie i sprawdź, czy na pewno odpowiada ona Twoim potrzebom i zapewnia Ci niezbędną ochronę.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@prawodlazdrowia.pl