fbpx

Bartłomiej Achler

adwokat

Partner w kancelarii Drab - Grotowska Juszczyńska Achler, gdzie kieruje działem procesowym oraz działem prawa medycznego. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z prawami pacjenta i dochodzeniem roszczeń z tytułu błędów medycznych.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Czy pamiętasz, jaki napis widniał na drzwiach domu Sowy Przemądrzałej? Tak, tak, właśnie tej z „Kubusia Puchatka”.

PRO SZE ZWONIDŹ JEŹLIKTO HCE PO RADY

Wychodzi na to, że Sowa, choć słowa pisanego nie ogarniała zbyt dobrze, mogła w istocie być najmądrzejszą istotą w całym Stumilowym Lesie 😉

Bo przecież, jeżeli z aktualnej sytuacji epidemicznej w kraju może wyniknąć cokolwiek dobrego, to z pewnością będzie to rozwój telemedycyny. Dziedziny, która, choć rozwija się od paru ładnych lat, to chyba dopiero teraz wejdzie naprawdę mocno do praktyki większości PWDL.

Telemedycyna to udzielanie świadczeń zdrowotnych za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności. Pamiętaj jednak, że działalność lecznicza to również promocja zdrowia, czy realizacja zadań dydaktycznych lub badawczych. Te zadania również mogą być realizowane za pośrednictwem systemów teleinformatycznych i systemów łączności.

Teoria a praktyka

Jakkolwiek futurystycznie nie brzmiało hasło „telemedycyna”, to rzeczywistość jest prozaiczna. W naszych realiach zazwyczaj pod hasłem tym kryje się tzw. „teleporada”. Najczęściej jest to po prostu telefoniczna konsultacja z pacjentem. Oczywiście dynamicznie rozwija się telediagnostyka, ze szczególnym uwzględnieniem teleradiologii, ale umówmy się – w praktyce funkcjonowania większości placówek medycznych, telemedycyna nie wykracza poza telefoniczne konsultacje  z pacjentem, a i do tej formy udzielania świadczeń zdrowotnych spora część personelu medycznego podchodziła z dużym dystansem.

Trzeba było epidemii i związanych z nią ograniczeń, by usługi telemedyczne stały się realną – nawet nie możliwością – ale koniecznością.

Nowe idzie…

Ponieważ dla wielu placówek świadczenie teleporad jest nadal nowością, w ostatnim czasie otrzymuję wiele pytań dotyczących prawnych aspektów wdrażania usług telemedycznych.

I rzeczywiście, jest kilka kwestii, nad którymi warto zastanowić się rozpoczynając udzielanie świadczeń zdrowotnych za pośrednictwem systemów teleinformatycznych i systemów łączności.

Nawet, gdyby miały to być zwykłe teleporady.

Podchodząc do świadczenia usług telemedycznych w swojej placówce  musisz pamiętać o kilku kwestiach.

Teleporada to świadczenie zdrowotne

Telekonsultacje, pomimo swej formy, nadal pozostają świadczeniem zdrowotnym. Co za tym idzie, musisz pamiętać, ze wszystkie teleporady powinny być:

  • zgodne ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób,
  • wykonywane z należytą starannością
  • zgodne z zasadami etyki zawodowej

Co to oznacza?

Teleporady wymuszają większą czujność

Przede wszystkim oznacza to, że do teleporad musisz podchodzić ze zwiększoną czujnością. Decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne podejmujesz przecież w sytuacji ograniczonego kontaktu z pacjentem. O ile bez większych problemów będziesz w stanie przeprowadzić wywiad, l tyle już np. z badaniem przedmiotowym będziesz mieć problem.

Oczywiście, jeżeli dobrze przeprowadzisz badanie podmiotowe i dodatkowo będziesz dysponować kompletną dokumentacją medyczną, ryzyko błędu spada. Musisz jednak mieć z tyłu głowy, że ustawa nakłada na Ciebie obowiązek zachowania należytej staranności no i oczywiście działania zgodnie z aktualną wiedza medyczną.

Zakładam, że dojdziemy – oby prędzej niż później – do sytuacji, w której telemedycyna wejdzie już na taki poziom zaawansowania, że tego rodzaju dywagacje staną się całkowicie zbyteczne.

Póki co  jednak teleporady mają swoje niemałe ograniczenia i o tych ograniczeniach musisz pamiętać.

Gdy teleporada nie wystarczy

Jeżeli więc albo przed rozpoczęciem udzielania teleporady, czy nawet w jej trakcie, dojdziesz do przekonania, ze nie jesteś w stanie w tej formie pacjentowi pomóc – nie wahaj się mu o tym powiedzieć. Poinformuj go np. o konieczności bezpośredniego, osobistego badania. Czy o konieczności wykonania poszerzonej diagnostyki.

Zresztą – przecież dokładnie tak postępujesz w przypadku konsultacji tradycyjnych. Kierujesz pacjentów na dodatkowe badania, zlecasz dodatkowe konsultacje… Robiąc to, działasz zgodnie ze swoją wiedzą i najlepiej pojętym interesie pacjenta.

Teleporady rządzą się tymi samymi zasadami. Nie zapominaj o tym.

Teleporady zgodne z prawem i etyką zawodową

Od czasy do czasu zdarza mi się usłyszeć, że udzielanie teleporad jest niezgodne z etyką lekarską.

Czy rzeczywiście?

Art. 9 Kodeksu Etyki Lekarskiej stanowi

Lekarz może podejmować leczenie jedynie po uprzednim zbadaniu pacjenta. Wyjątki stanowią sytuacje, gdy porada lekarska może być udzielona wyłącznie na odległość.

Zwróć jednak uwagę, że kodeks nie nakłada na Ciebie obowiązku bezpośredniej styczności z pacjentem. Nic – poza wiedzą medyczną i starannością – nie stoi na przeszkodzie, by pacjenta zbadać „na odległość”, czyli ściślej – za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności

Pozwala na to zresztą wprost ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty w art. 2 ust.4 oraz w art. 42.

Nie ma więc żadnych wątpliwości co do legalności tej formy świadczenia usług.

Jak weryfikować tożsamość pacjenta?

Odpowiem pytaniem na pytanie – a jak robisz to w przypadku zwykłych wizyt?

W przypadku teleporad robisz to tak samo, tyle tylko, że online lub telefonicznie. Wiele zależy od tego, jak masz zorganizowany proces udzielania teleporad.

Jeżeli pacjent rejestruje się online – podaje w trakcie rejestracji dane osobowe, w oparciu o które Ty lub Twój specjalista udzielający konsultacji, możecie pacjenta zweryfikować. Przydatne może być tutaj również Internetowe Konto Pacjenta.

Oczywiście musisz pamiętać o zachowaniu wymogów wynikających z RODO, czyli przede wszystkim – obowiązku informacyjnym – który powinieneś / powinnaś zrealizować już na etapie rejestracji, jak również o zasadzie minimalizacji danych – która polega na ograniczeniu się do pobierania tylko tych danych, które są rzeczywiście potrzebne.

Co jest potrzebne, żeby zacząć?

Do rozpoczęcia świadczenia teleporad nie potrzebujesz wiele. Podstawowe konsultacje mogą być przecież udzielane przy wykorzystaniu naprawdę podstawowych narzędzi – telefon, komputer, stabilne łącze internetowe, kamera internetowa… Dodajesz do tego oprogramowanie, które umożliwia bezpieczną komunikację i możesz działać.

Oczywiście niezbędna infrastruktura techniczna o zawsze będzie zależała od specyfiki i rozmiaru Twojej działalności. Być może będziesz potrzebować dodatkowych rozwiązań np. urządzeń monitorujących dane biometryczne, czy systemów umożliwiających transfer i przechowywanie danych w chmurze obliczeniowej?

W każdym jednak przypadku priorytetem powinno być dla Ciebie bezpieczeństwo danych pacjenta.

I tu dochodzimy do kolejnej kwestii…

Ochrona danych osobowych

Samo RODO znasz pewnie aż za dobrze. Wiesz więc, jak ważne jest zachowanie bezpieczeństwa danych, jakie pacjent Ci powierza. Bez względu na to, jakie konkretnie rozwiązania przyjmiesz, bezpieczeństwo tych danych powinno być dla Ciebie absolutnym priorytetem.

Jeżeli do obsługi procesu udzielania teleporad zatrudniasz, dla przykładu, firmę, która wdroży w Twojej placówce system do komunikacji z pacjentami – zadbaj w umowie o zachowanie standardów ochrony danych osobowych oraz o wprowadzenie mechanizmów prawnych, które umożliwią Ci skuteczne egzekwowanie ochrony danych pacjentów.

Jeżeli natomiast korzystasz z narzędzi gotowych – np. komunikatorów internetowych – sprawdź w  ich regulaminach, co się dzieje z danymi przesyłanymi za ich pośrednictwem. Ustal też, czy i w jakim zakresie dane są szyfrowane.

Oczywiście zadbaj również o wewnętrzną organizację – o właściwe procedury, o to, żeby dostęp do danych zawartych w systemie, z którego korzystasz, miały dostęp wyłącznie osoby upoważnione. Minimalizacja ryzyk związanych z ewentualnym naruszeniem bezpieczeństwa danych leży przecież w Twoim interesie.

Rejestrowanie przebiegu teleporady

Moim zdaniem przebieg teleporady możesz rejestrować wyłącznie po uzyskaniu zgody pacjenta oraz po zrealizowaniu obowiązku informacyjnego z RODO.

Musisz jednak sobie odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście chcesz je rejestrować i w jakim celu chcesz to robić? Jeżeli w celu udokumentowania samego faktu odbycia wizyty, to, szczerze mówiąc, rejestrowanie przebiegu teleporady nie większego sensu. Telekonsultacje dokumentujesz przecież na takich samych zasadach, jak wizyty tradycyjne. A tych przecież nie rejestrujesz.

Jeżeli więc, chcesz znać moje zdanie – rejestrować, czy nie? Moim zdaniem nie. Ale oczywiście sam decyzja należy do Ciebie. No i do pacjenta…

Pamiętaj o dołączeniu takiego zapisu do dokumentacji medycznej pacjenta.

Regulamin udzielania teleporad

Poniżej znajdziesz mały prezent ode mnie – edytowalny wzór regulaminu udzielania teleporad.

Pobierz go tutaj

Możesz go łatwo dostosować do swoich potrzeb, a w razie pytań lub wątpliwości, odezwij się do mnie – pomogę 😊

Podcast

Kilka dni temu odpaliłem podcast Prawo dla zdrowia. Znajdziesz go w zakładce PODCAST  na blogu, ale również na Spotify, czy YouTube. Możesz mnie słuchać również w Apple Podcasts oraz (wkrótce) w Google Podcasts Zamierzam w nim regularnie publikować treści przydatne dla Ciebie i Twojej działalności.

Mam nadzieję, że nowa forma przekazu będzie dla Ciebie atrakcyjna. Będę wdzięczny za wszystkie Twoje uwagi i spostrzeżenia.

Photo by Szabo Viktor on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

Komunikacja, głupcze!

Bartlomiej Achler30 stycznia 2020Komentarze (0)

Jak uniknąć odpowiedzialności za błąd medyczny?

Gdybym dostawał złotówkę, za każdym razem, gdy słyszę to pytanie… Oczywiście odpowiedź nie jest ani prosta, ani krótka. Na odpowiedzialność za błędy medyczne składa się wiele elementów i jedna prosta recepta na jej uniknięcie po prostu nie istnieje.

Jest jednak coś, na co być może nie zwracasz uwagi, a co może sprawić, że pacjent nie wyruszy „na wojnę”. Coś, dzięki czemu być może nie spędzisz kolejnych kilku lat w sądzie broniąc się przed pięcio, sześcio lub nawet siedmiocyfrowymi roszczeniami.

Nie, żebym prowadził szczegółowe statystyki i badania w tym zakresie, ale z moich obserwacji wynika, że dużej liczby spraw o błędy medyczne można byłoby uniknąć, gdyby personel PWDL pamiętał, że jednym z elementów udzielania świadczeń zdrowotnych jest również…

…komunikacja z pacjentem.

Sprawy o błędy medyczne prowadzę od lat. W niektórych występuję po stronie podmiotów leczniczych, w innych – po stronie pacjentów. Mam więc okazję poznać perspektywę każdej ze stron. Muszę przyznać, że z rozmów z pacjentami wynika jedno – komunikacja z pacjentem nie jest najmocniejszą stroną personelu PWDL.

Tymczasem, w działalności leczniczej coraz większe znaczenie mają umiejętności miękkie. Jeżeli chodzi o zarządzanie relacjami z pacjentem to właśnie komunikacja jest, moim zdaniem,  kompetencją kluczową. Przy czym musisz pamiętać, że chodzi tu o wszystkie etapy opieki nad pacjentem.

Szacunek i empatia

Niby mamy XXI wiek, niby kładzie się coraz większy nacisk na podmiotowe traktowanie pacjenta, ale wciąż zbyt często zdarzają się nadużycia w komunikacji personelu z pacjentami. Ci ostatni nadal zbyt często skarżą się na lekceważenie, czy ignorowanie ze strony personelu medycznego.

Pamiętaj też, że mówiąc o komunikacji, mam na myśli nie tylko komunikację werbalną. Zdziwiłbyś się, jak często jeden gest, ton głosu, grymas twarzy mogą stać się tą jedną iskrą, która sprawi, że pacjent zdecyduje wstąpić „na wojenną ścieżkę”. Zwracaj zatem uwagę na komunikaty niewerbalne.

Odrobina empatii na pewno Ci nie zaszkodzi. Postaraj się „wejść w buty” pacjenta, postawić się w jego sytuacji. To co dla ciebie jest chlebem powszednim – dla niego jest zazwyczaj sytuacją nadzwyczajną, z dużym bagażem stresu, bólu i – często negatywnych – emocji.

Pamiętaj też, że to, co dla Ciebie jasne i oczywiste, dla pacjenta już takie nie jest. Nie pozwól, by „klątwa wiedzy” zaburzyła Twoje z nim relacje.

Przed…

W tym wpisie zwracałem uwagę na to, jak odebrać zgodę na leczenie od pacjenta, by była ona skuteczna. Rzetelna i zrozumiała informacja o zakresie udzielanych świadczeń, a zwłaszcza możliwych następstwach i powikłaniach, jest najważniejszym elementem komunikacji z pacjentem.

Czy to w zaciszu kancelarii, czy to na sali sądowej, wiele razy słyszałem od pacjentów:

  • „Lekarz mi tego nie powiedział”
  • „Nikt mnie o tym nie uprzedził.”
  • „Gdybym wiedziała, że tak będzie, nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na zabieg.”

Dlatego komunikacja przed udzieleniem świadczenia jest tak ważna. Upewnij się zatem, że pacjent rozumie, co do niego mówisz. Samo przytakiwanie może być mylące.

…w trakcie…

Jeżeli to możliwe postaraj się również zachowywać kontakt z pacjentem w trakcie udzielania świadczeń. Oczywiście, jeżeli wykonujesz zabieg w znieczuleniu ogólnym o komunikację może być raczej trudno. Jeżeli jednak pacjent zachowuje świadomość staraj się tłumaczyć, co i dlaczego robisz.

Oczywiście zachowaj zdrowy rozsądek. Nie chodzi o to, żebyś szczegółowo relacjonował każdą czynność. Masz przede wszystkim prawidłowo wykonać swoją pracę. Zatem o ile komunikacji mówimy zdecydowane  „tak” o tyle już rozpraszaniu – zdecydowane „nie”.

…oraz po udzieleniu świadczenia zdrowotnego

Dobra komunikacja z pacjentem po zakończonym leczeniu jest szczególnie istotna w przypadku wszelkiego rodzaju niepowodzeń medycznych. Niezależnie od tego, czy doszło do błędu medycznego, czy na przykład powikłań, sposób przekazania taj informacji może zdecydować, czy wylądujesz ostatecznie na sali sądowej, czy też nie.

Tylko w tym miesiącu co najmniej trzykrotnie usłyszałem od pacjentów, że wystarczyłoby zwykłe „przepraszam”, a zrezygnowaliby z dochodzenia swoich praw przed sądem. W innym z kolei przypadku pacjentka wprost przed sądem zeznała, że nie miałaby do lekarza pretensji, gdyby potrafił przyznać się do pomyłki i nie lekceważył zgłaszanych przez pacjentkę objawów pooperacyjnych.

Wysoka jakość leczenia nie uzasadnia złej komunikacji

Nawet jeżeli poziom udzielania świadczeń zdrowotnych w Twojej placówce stoi na najwyższym poziomie, nie możesz sobie pozwolić na błędy w komunikacji z pacjentem. Traktowanie go z góry, lekceważenie, ignorowanie, nie mówiąc już o niestosownych komentarzach, czy krytyce, może dość mocno uderzyć w Twoją i Twojej placówki renomę. Naiwnością byłoby sądzić, że takie zachowania nie przedostaną się do opinii publicznej. Internet kocha takie tematy.

Pamiętaj również, że tego błędy w komunikacji mogą skończyć się dla Twojego personelu postępowaniami z zakresu odpowiedzialności zawodowej.

Lekarz powinien życzliwie i kulturalnie traktować pacjentów, szanując ich godność osobistą, prawo do intymności i prywatności (KEL)

Co więcej, w takich przypadkach istnieje spore ryzyko naruszenia praw pacjenta. Naruszone może zostać np. prawo do informacji o stanie zdrowia, prawo do uświadomionej zgody na leczenie, czy choćby prawo do poszanowania godności. Co wtedy?

W razie zawinionego naruszenia praw pacjenta sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.

Jeżeli więc dotychczas nie przykładałeś zbytniej wagi do komunikacji z pacjentami w swojej placówce, czas się temu przyjrzeć bliżej. Być może znajdziesz w tej sferze jakieś elementy wymagające poprawy?

Photo by Ani Kolleshi on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

Zgoda na leczenie jest jednym z najważniejszych elementów w procesie obsługi pacjenta. W zasadzie można powiedzieć, że ile placówek medycznych, tyle sposobów uzyskiwania zgody na udzielanie świadczeń zdrowotnych. Od niemal całkowitego jej bagatelizowania, po skrajny formalizm wsparty wielostronicowymi formularzami, których nikt nie czyta…

Jak zatem rozsądnie podejść do tej kwestii i jak sprawić, by zgoda na leczenie nie tylko była prawnie skuteczna, ale i zabezpieczała Ciebie i Twoją placówkę w przypadku ewentualnych skarg i roszczeń pacjentów?

Zacznijmy od „Dlaczego?”

Po co w ogóle zaprzątać sobie tym głowę? Dlaczego uzyskanie zgody pacjenta na leczenie jest tak ważne? Niech przemówią sądy:

Sąd Apelacyjny w Szczecinie:

Brak świadomej zgody pacjenta nadaje zachowaniu lekarza cechy czynu niedozwolonego, co uzasadnia odpowiedzialność zakładu opieki zdrowotnej za wszystkie negatywne następstwa wykonanego zabiegu – nawet wówczas, gdy był on wykonany zgodnie z zasadami sztuki medycznej.”

Sąd Najwyższy:

„pacjent wyrażając zgodę na zabieg bierze na siebie ryzyko zwykłych powikłań pooperacyjnych (…)”

I jeszcze raz Sąd Najwyższy:

„brak zgody pacjenta na określony zabieg (rodzaj zabiegów) jest dla lekarza wiążący (…) natomiast w wypadku wykonania zabiegu – delegalizuje go.”

Wadliwa zgoda na leczenie może dla Ciebie skutkować odpowiedzialnością cywilną, zawodową, a nawet karną. Zgoda pacjenta jest kluczowa dla ustalenia, że świadczenia zdrowotne zostały udzielone pacjentowi legalnie. Zgodzisz się chyba, że ostatnim, czego Ci trzeba, jest zarzut bezprawnego leczenia?

Kiedy zgoda na leczenie jest skuteczna?

W wielu placówkach proces udzielania świadczeń zaczyna się od podpisania licznych formularzy, w tym formularza zgody na udzielanie świadczeń zdrowotnych. Tymczasem zapomina się, że samo wyrażenie przez pacjenta zgody na leczenie powinno zostać poprzedzone uzyskaniem przez niego informacji o zakresie leczenia.

Polskie prawo mówi bowiem o tzw. zgodzie objaśnionej, zwanej też zgodą poinformowaną. Oznacza to, że przed podjęciem decyzji o wyrażeniu zgody na leczenie (lub o odmowie takiej zgody) pacjent powinien zostać poinformowany o:

  • swoim stanie zdrowia,
  • rozpoznaniu,
  • możliwych i proponowanych metodach diagnostycznych i leczniczych,
  • dających się przewidzieć następstwach zastosowania lub niezastosowania proponowanych metod,
  • wynikach leczenia,
  • rokowaniach.

W praktyce sądowej podkreśla się, że pacjent powinien uzyskać również informację o alternatywnych procedurach medycznych, a także o możliwości odmowy na leczenie i jej skutkach.

Co istotne, informacja, jakiej Ty lub Twój personel udzielacie pacjentowi, powinna być nie tylko możliwie najbardziej kompleksowa ale przede wszystkim przystępna. W twoim interesie leży zatem upewnienie się, że pacjent zrozumiał, co do niego mówisz.

Jak obszerna ma być informacja i kto ma jej udzielić?

Wskazałem Ci na podstawowe elementy obowiązku informacyjnego. To, jakie konkretnie informacje będziesz przekazywać pacjentowi, będzie zależało oczywiście od indywidualnego przypadku. W praktyce najwięcej trudności sprawia ustalenie, o jakich możliwych następstwach i powikłaniach, powinien wiedzieć pacjent przed wyrażeniem zgody na leczenie.

Zgodzisz się chyba, że nierealne jest poinformowanie pacjenta od wszystkich możliwych następstwach i powikłaniach. Rozumieją to również sądy. I tak, w praktyce przyjmuje się, że obowiązek informacyjny obejmuje:

przewidywalne, choćby nawet występujące rzadko, ale niedające się wykluczyć, następstwa zabiegu operacyjnego, zwłaszcza gdy mają one niebezpieczny dla życia lub zdrowia charakter.

Rozsądnie do tej kwestii podszedł m.in. Sąd Apelacyjny w Lublinie:

Nie jest wymagane pouczanie i informowanie pacjenta o wszelkich w ogóle możliwych skutkach, dla danego jednak wypadku normalnie niemożliwych do przewidzenia, nietypowych i mało prawdopodobnych. Lekarz nie powinien “straszyć chorego” i roztaczać przed nim wizji niepowodzeń i negatywnych sytuacji jakie mogą (aczkolwiek nie muszą) wystąpić jako następstwa zamierzonego zabiegu.

Pamiętaj, że obowiązek udzielenia informacji ciąży na osobie udzielającej świadczenia zdrowotnego, czyli w praktyce – na lekarzu. To lekarz również (nie personel pomocniczy i nie pracownik recepcji) powinien uzyskać zgodę pacjenta na leczenie.

Kiedy możesz ograniczyć informację dla pacjenta?

„Panie doktorze, wolę nie wiedzieć.”

Pacjent może zażądać, żeby nie udzielać mu informacji o zakresie leczenia. Żądanie takie musi być jednak wyraźne. Nie możesz go domniemywać i opierać się na własnych przypuszczeniach. Pamiętaj również, że takie żądanie powinno zostać odnotowane w dokumentacji medycznej.

W wyjątkowych przypadkach, jeżeli rokowanie jest niepomyślne dla pacjenta, można ograniczyć zakres udzielanych pacjentowi informacji. Należy do tego jednak podchodzić ostrożnie i ograniczać się wyłącznie do sytuacji naprawdę wyjątkowych, gdy przemawia za tym dobro pacjenta. Na żądanie pacjenta musisz jednak udzielić pełnej informacji.

Czy zgoda na leczenie musi być pisemna?

Oczywiście zgoda na udzielanie świadczeń nie zawsze musi być pisemna. W większości przypadków może być to zgoda ustna, lub nawet tzw. zgoda dorozumiana. Jeżeli pacjent zdejmuje koszulę do badania, oczywistym jest, że wyraża na nie zgodę.

Prawo nakłada na Ciebie obowiązek uzyskania zgody na piśmie wyłącznie w przypadku świadczeń stwarzających podwyższone ryzyko dla pacjenta.

O jakie świadczenia chodzi? Generalnie wszystkie czynności lecznicze lub diagnostyczne ingerujące w organizm pacjenta powinieneś traktować jako wymagające zgody pisemnej. Zabiegi chirurgiczne, stomatologiczne, biopsja, koronarografia, kolonoskopia itd. należy zakwalifikować do kategorii świadczeń o podwyższonym ryzyku.

Zgoda na konkretne świadczenia

Zapomnij o tzw. zgodzie blankietowej. Nawet jeśli korci Cię, by wprowadzić jeden, ogólny formularz zgody na leczenie, porzuć ten pomysł jak najszybciej. Tego rodzaju praktyka to proszenie się o kłopoty.

Sądy polskie już od lat stoją na stanowisku, że zgoda pacjenta musi dotyczyć konkretnych czynności medycznych. Zawsze też musi być poprzedzona adekwatną i zrozumiałą informacją.

Z pewnością jesteś w stanie ustalić, które z wykonywanych w Twojej placówce czynności wymagają zgody pisemnej.  Przygotuj więc porządne formularze zawierające z jednej strony przystępną i wyczerpująca informację dla pacjenta, a z drugiej oświadczenie o wyrażeniu zgody na wykonanie konkretnych czynności. Taki formularz powinien czytelnie podpisać pacjent (ewentualnie jego przedstawiciel ustawowy np. rodzic). Nie zapomnij o dołączeniu podpisanych zgód do dokumentacji medycznej pacjenta.

Nawet jeżeli zajmie Ci to trochę czasu, zapewniam, że warto – korzyści wynikające z rzetelnego wykonania obowiązku informacyjnego wobec pacjenta i właściwej procedury uzyskania zgody są nie do przecenienia.

Photo by National Cancer Institute on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

Sztuka kaligrafii od zawsze była mi obca.

W szkole regularnie obrywało mi się od nauczycieli za moje nieczytelne pismo. Gdy zaś, będąc jeszcze aplikantem, w trakcie praktyk sądowych protokołowałem rozprawy (a było to jeszcze przed erą informatyzacji sądownictwa), bywało, że musiałem protokoły przepisywać ponownie, żeby sędzia był w stanie cokolwiek z nich odczytać.

Jestem więc w stanie zrozumieć lekarzy, których wpisy w dokumentacji medycznej, delikatnie mówiąc, do najbardziej czytelnych nie należą. Tyle tylko, że nieczytelna dokumentacja medyczna może być poważnym problemem dla pacjenta, pozostałych członków personelu medycznego, czy wreszcie – dla samego lekarza.

Sprzeczność z prawem i zagrożenie dla pacjentów

Pal licho, że nieczytelne wpisy w dokumentacji są naruszeniem prawa…

Wpisu w dokumentacji dokonuje się niezwłocznie po udzieleniu świadczenia zdrowotnego, w sposób czytelny i w porządku chronologicznym.

…oraz Kodeksu Etyki Lekarskiej

Lekarz musi czuwać nad prawidłowym prowadzeniem dokumentacji lekarskiej…

Gorzej, że stwarza to realne zagrożenie dla zdrowia i życia pacjenta. Choćby z własnego doświadczenia wiem, że również autor takich bazgrołów może mieć problemy z odszyfrowaniem własnego pisma. Co dopiero inni członkowie personelu medycznego?

Doświadczone pielęgniarki, pielęgniarze, czy położne są oczywiście w stanie rozpoznać charakter pisma poszczególnych lekarzy i ustalić „co autor miał na myśli”. Umówmy się jednak – nie jest to regułą. Zresztą nie chodzi przecież o to, żeby inni członkowie personelu mieli zgadywać, co właściwie lekarz wpisał np. w karcie zleceń.

Nieczytelna dokumentacja medyczna to przede wszystkim zagrożenie dla pacjenta. Nietrudno przecież w takiej sytuacji o błędne odczytanie wyników, niewykonanie zleconych badań, czy podanie leku w niewłaściwej dawce.

Problemy w procesach sądowych

Na temat czytelności wpisów w dokumentacji rozmawiałem z lekarzami niejednokrotnie. Usłyszałem kiedyś:

„Jeśli mnie sąd zapyta, przeczytam, co będę chciał…”

To niestety tak nie działa. Na gruncie czysto procesowym prawidłowe prowadzenie dokumentacji medycznej leży w interesie zarówno podmiotu leczniczego, jak i personelu medycznego. To właśnie dokumentacja  stanowi podstawowy środek dowodowy w sprawach o błędy medyczne. Gdy zaś weźmiesz pod uwagę, że postępowania sądowe ciągną się latami, może się okazać, że nie będziesz pamiętać dokładnego przebiegu leczenia. Luk w pamięci nie uzupełnisz, jeżeli nie prowadziłeś rzetelnie dokumentacji medycznej. Obrony w procesie z pewnością Ci to nie ułatwi.

Jeżeli zależy Ci na wygranej, daj sądowi szansę, żeby mógł ocenić proces leczenia. Niezależnie od tego, czy sprawa ma charakter cywilny, czy karny, biegły sądowy musi otrzymać materiał, który pozwoli mu na rzetelną weryfikację Twoich działań. Ostatnie, czego potrzebujesz to stwierdzenie w opinii biegłego:

„Z uwagi na nieczytelność dokumentacji medycznej, biegły nie jest w stanie ustalić, jakie dane medyczne doprowadziły do podjęcia przez personel medyczny pozwanego określonych decyzji klinicznych. Następstwa wykonanego zabiegu wskazują jednak na nieprawidłowy sposób postępowania, co może być uznane za działanie sprzeczne z aktualną wiedza medyczną.”

Stąd zaś już tylko krok do przegrania sprawy…

Photo by Helloquence on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl

kontrola wojewody w gabinecie Tylko do 31 października tego roku fizjoterapeuci mogli wykonywać działalność gospodarczą bez wpisu do rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Niejako przy okazji wpisu do rpwdl, spora część moich klientów podjęła decyzję o kontynuowaniu prowadzonej działalności w formie podmiotu leczniczego.

Jeżeli prowadzisz swój gabinet fizjoterapii jako podmiot leczniczy, organem, który skontroluje Twoją działalność pod względem zgodności z prawem będzie wojewoda. Moi klienci przed rozpoczęciem kontroli śpią raczej spokojnie. Jeśli jednak jeszcze do nich nie należysz, zapewne chcesz wiedzieć, czy masz się czego obawiać i co będzie interesowało kontrolujących?

Kontrola wojewody w gabinecie fizjoterapii

Zakres kontroli wojewody jest z jednej strony dość szeroki, ale z drugiej – standardowy. Wojewoda jako organ rejestrowy sprawdza zgodność prowadzonej przez Ciebie działalności z przepisami prawa. Oznacza to, że kontrolujący skupiać się będą na tym, czy Twoja placówka spełnia wszystkie wymogi, jakie prawo nakłada na Ciebie, jako właściciela podmiotu leczniczego.

Regulamin organizacyjny

Sprawdzony zostanie Twój regulamin organizacyjny oraz zgodność stanu faktycznego z wpisem w rejestrze. Pamiętaj, że przepisu określają minimalną treść regulaminu organizacyjnego. Kontrolujący sprawdzą, czy regulamin zawiera wszystkie niezbędne elementy.

Kontrolujący ustalą również, czy struktura organizacyjna Twojej placówki jest zgodna z treścią regulaminu. Sprawdzą, czy wszystkie jednostki organizacyjne w ramach Twojego podmiotu zostały ujawnione w rejestrze. Przed rozpoczęciem kontroli upewnij się również , czy rodzaj prowadzonej działalności oraz zakres udzielanych świadczeń odpowiada temu, co widnieje w rejestrze.

Ubezpieczenie OC, dokumentacja medyczna i prawa pacjenta

Oczywiście wiesz, że Twoim obowiązkiem jest posiadanie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Kontrolujący sprawdzą, czy posiadasz ważną polisę OC oraz czy zgadza się suma ubezpieczenia.

Fizjoterapeuci mają obowiązek prowadzenia dokumentacji medycznej na zasadach określonych w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Kontrola wojewody sprawdzi, czy prawidłowo ją prowadzisz i bezpiecznie przechowujesz. Zweryfikuje, czy pierwszą kopię dokumentacji wydajesz za darmo, a opłaty za kolejne udostępnienia nie przekraczają ustawowych limitów .

Wreszcie – czy przy udostępnianiu dokumentacji medycznej nie ograniczasz praw pacjenta (np. zbyt długo ociągasz się z jej wydaniem). Skoro już jesteśmy przy prawach pacjenta, kontrolujący sprawdzą, czy udostępniasz swoim pacjentom informację o ich prawach (najczęściej robi się to w formie tzw. karty praw pacjenta).

Pomieszczenia i urządzenia w podmiocie wykonującym działalność leczniczą

Wojewoda sprawdza zgodność prowadzonej działalności z prawem. Jednym zaś z najistotniejszych wymogów formalnoprawnych jest prowadzenie działalności leczniczej w pomieszczeniach i przy wykorzystaniu urządzeń, spełniających wymogi prawa. Chodzi przede wszystkim o wymogi z rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą.

Wojewoda raczej nie sprawdza bezpieczeństwa higieniczno sanitarnego lokalu. Od tego jest sanepid. Jeżeli jednak Twoja placówka była już kontrolowana przez inspekcję sanitarną, protokoły z kontroli warto przygotować również dla kontrolerów z urzędu wojewódzkiego.

O takich drobiazgach, jak tytuł prawny do lokalu, chyba nie muszę wspominać…

Pracownia i urządzenia RTG

Jeżeli w swoim gabinecie wykorzystujesz urządzenia RTG, również musisz posiadać niezbędną dokumentację. W szczególności chodzi tu zezwolenie na wykorzystywanie urządzeń RTG. O tym, jak je uzyskać, możesz przeczytać tutaj. Również i w tym przypadku przygotuj do wglądu protokoły ewentualnych kontroli sanepidu, decyzje inspekcji, czy dokumentację urządzeń.

Odpady medyczne

Last but not least – odpady medyczne. Czyli przede wszystkim dokumentacja potwierdzająca prawidłowe gospodarowanie i utylizację odpadów medycznych w Twoim gabinecie. Kontrolujący będą chcieli zobaczyć m.in. umowę na odbiór odpadów medycznych, czy prowadzoną przez Ciebie ewidencję odpadów.

I to by było na tyle. To oczywiście przykładowy i najczęstszy zakres kontroli, z jakim możesz się spotkać w swojej działalności. Ogarnięcie tych tematów zazwyczaj pozwala jednak przebrnąć przez kontrolę wojewody w miarę bezboleśnie. Czego Ci oczywiście życzę 😊

Photo by Marten Newhall on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 600 266 691e-mail: bartlomiej.achler@dja-legal.pl